5b260f9d19003 osize1068x623q71h9d0a1fZachęcamy do przeczytania, na łamach Gońca Hetmańskiego, świetnego felietonu autorstwa jednego z absolwentów Hetmana, dotyczącego obecnego Mundialu, jego "otoczki medialnej”, wzmianki o meczu naszej reprezentacji z Senegalem i dywagacji na temat "kondycji" naszego sportu narodowego.

Centrum Warszawy. Stoję na przystanku autobusowym. Za mną góruje dostojny relikt PRL-u i jednocześnie chyba najbardziej znany symbol Warszawy - Pałac Kultury. Odrywam wzrok od aplikacji "Jak dojadę" i mimowolnie zerkam przed siebie. Mało co nie przewracam się z zaskoczenia. Po części mogę winić siebie, bo całą drogę z metra do przystanku przeszłam z nosem utkwionym w telefonie. Jednak mimo wszystko, za mój (na szczęście) niedoszły zawał, odpowiada również ekipa jedenastu przystojnych, elegancko ubranych mężczyzn. Ta nieprzypadkowa liczba łatwo przywodzi na myśl skład drużyny piłkarskiej, i ten kto tak obstawiał, miał rację. Uśmiechy, duma i męskość bijące z tego gigantycznego plakatu umiejscowionego na ścianie wysokiego budynku, sprawiają, że ciężko się od tego widoku oderwać. Jak najszybciej staram się pobudzić swoje neurony, by te przekonały mózg, że to nic innego jak magia photoshopa. Obserwację kończę więc wnioskiem, że jakiś grafik komputerowy musiał się nieźle napracować. Bogu dzięki za mój (jeszcze) sprawnie działający układ nerwowy, bo w porę zdążyłam zorientować się, że przyjechał oczekiwany przeze mnie autobus. Po szybkim przeskanowaniu wnętrza transportu i upewnieniu się, że żadna starsza osoba nie stoi, zadowolona siadam.

Pech tak chciał, że owo miejsce spoczynku, przypadło akurat na wprost autobusowego telewizora — "Mistrzostwa Świata 2018 w Rosji! Już we wtorek o 17:00 nasza reprezentacja..."

Niestety książkę zostawiłam w domu, więc uznaję, iż telefon może okazać się lepszą rozrywką od ponownego gapienia się w te same, dumne i uśmiechnięte męskie twarze. Zmieniła się tylko sceneria i image, bowiem panowie tym razem prezentowali się na perfekcyjnie zielonej murawie, w biało - czerwonych strojach sportowych. Otwieram instagram i już po kilku chwilach mina mi rzednie. Na szczęście siedząca naprzeciwko pani była pochłonięta szukaniem czegoś w torebce i nie widziała grymasu mojej twarzy, który z pewnością wyrażał więcej niż ilość słów zawartych w opasłym słowniku języka polskiego. Otóż: piękna Anna Lewandowska chwali się podróżą do Moskwy, odbywanej w celu wspierania miłości swojego życia, Marina Łuczenko-Szczęsny z polską flagą na policzku, wrzuca fotkę z loży vipów, a Dominika Grosicka prezentuje warte 20 tysięcy polubień zdjęcie męża, informując, że w związku z Mundialem 2018 opuścił już swą ojczyznę.

Na YouTube wyskakuje reklama z zadowolonym Błaszczykowskim trzymającym Pepsi w ręku, a zaraz po niej konkurencja pyta, czy już kupiłam i schłodziłam swoją Coca-Colę, bo przecież miałam na to cztery lata... Na domiar frustracji przypominam sobie, że wczoraj płacąc za zakupy w biedronce, pani ekspedientka wcisnęła mi kolejne kolekcjonerskie naklejki z podobiznami Orłów. No na litość boską! Ile można?! Ale jak się okazuje, można.

Nadszedł ten wielki dzień i długo wyczekiwany przez wiernych kibiców pierwszy mecz "naszych" na Mundialu. Przypadło nam zmierzyć się z Senegalem. Punkt siedemnasta, mama, tata, brat, pies, kot, sąsiad - obowiązkowo uciapani czymś biało-czerwonym (wątpliwego pochodzenia) – na baczność śpiewają "Mazurka Dąbrowskiego”. Nawet wieczorna msza w pobliskiej parafii została przesunięta z powodu meczu.

Myślę, iż w tym miejscu warto zastanowić się, czemu właściwie piłka nożna nazywana jest polskim sportem narodowym? Zaraz, zaraz, czy to pytanie retoryczne? Otóż nie.
Ktoś może powiedzieć, że z tego samego powodu dla którego je się pierogi na Wigilię. Ale według mnie, to zgoła inny przypadek. Bo pierogi poza tym, że są tradycją - są smaczne. A jeśli ktoś nie lubi pierogów, lub ma inne świąteczne zwyczaje, to je co innego albo wcale nie siada do wigilijnego stołu. Ale czy ktoś widział kiedykolwiek olbrzymi plakat w centrum miasta, na którym widnieją pięknie przyozdobione wigilijne pierogi ? No właśnie.
Tradycja tradycją. Większość tradycji umiera śmiercią naturalną.

Ktoś powie, że ten sport jednoczy ludzi, znosi podziały, wzmacnia więzi rodzinne, przyjacielskie, sąsiedzkie... Oczywiście, że są wśród rzeszy widzów prawdziwi fani futbolu. Znaczna część kibiców podąża za modą na mundialowe szaleństwo. Natomiast większość damskiej publiczności otwarcie przyznaje, że zasiada na trybunach bądź przed telewizorami tylko po to, by podziwiać biegające po boisku piękne, wysportowane męskie ciała i ich perfekcyjne fryzury. I muszę przyznać, że jest to akurat dość przyjemny aspekt dywagacji na temat przyczyn olbrzymiej popularności piłki nożnej w naszym kraju. Ale nie w tym problem. Dziś po porażce z Senegalem, pula narodowego rozczarowania przybrała na wadze i wprost proporcjonalnie zmalała ilość nadziei pokładanej w polskiej reprezentacji.

Jak podaje Przegląd Sportowy: "Piłkarze zarobią około 11 milionów złotych za awans do mundialu (uwaga, za sam awans). To kolejna sowita premia naszych Orłów." Polski Związek Piłki Nożnej otrzymuje kolosalne kwoty za awanse piłkarzy i nie szczędzi na wynagradzaniu ich. Już na półmetku eliminacji do MŚ część zawodników zarobiła na nowe samochody! A sławne żony piłkarzy, znane z tego, że są żonami sławnych piłkarzy, chętnie obserwowane na wszelkich mediach społecznościowych, zarabiają na tym, że są żonami sławnych piłkarzy.
I chociaż porażki są dla człowieka tak naturalne jak sukcesy, to jednak mimo wszystko, gdy stają się niemalże codziennością, odbierają radość życia.

Więc tym razem nie powiem już "Polacy, nic się nie stało!".

Skoro każdy mecz z udziałem polskiej reprezentacji jest tak nagłaśniany, postać Roberta Lewandowskiego zna każdy brzdąc w przedszkolu i tak wielkie sumy pieniędzy przeznaczane są na samych piłkarzy i całą tę otoczkę, a potem znów ze łzami w oczach patrzymy na przegraną polskich zawodników - to coś nie pasuje w tej całej układance. Mam nadzieję, że to tylko kilka niewłaściwe dopasowanych albo zagubionych puzzli.

Aldous Huxley powiedział kiedyś : "Co należy zrobić po upadku? To, co robią dzieci: podnieść się". Miejmy nadzieję, że temu wszystkiemu co stoi za polską kadrą piłki nożnej, nie zabraknie siły do nieustannego podnoszenia się i szukania prawidłowych puzzli. I że już niebawem ta układanka o nazwie "zwycięstwo” zostanie skompletowana, stając się ponownie dumą i wartością godną nazywania sportem narodowym.