images„Wolność kocham i rozumiem. Wolności oddać nie umiem”. Co dziś znaczy dla nas słowo „wolność”? Czy to samo, co znaczyło 200, 100, 50… lat temu dla naszych przodków? Autorką jednej z trzech nagrodzonych prac literackich w Szkolnym Konkursie Artystycznym jest Aleksandra Gorazda z klasy I "e".

 

5 grudnia 1941 roku, Nowy Jork

Jaki jest sens wojny?

Słyszałem to pytanie mnóstwo razy w ciągu ostatnich lat i nie tylko, aż w końcu dotarło do mnie jego prawdziwe przesłanie. “Walczymy o prawo do bycia Polakami”, brzmi pięknie, patriotycznie, górnolotnie. Szanuję ludzi, którzy żyją zgodnie z tą zasadą; to szlachetne, że są gotowi walczyć w imię swojej ideologii, aby zapewnić następnym pokoleniom bezpieczną przyszłość. Sam jeszcze rok temu byłem gotowy zrobić to samo, walczyłem w imię wolności naszego kraju, ale nie dałem rady robić tego dalej. Walka była dla mnie zbyt trudna; nie czułem, że walczę o wolność, gdyż każdym moim czynem kierował strach, nie wolna wola. Wszystko podporządkowane było obawom i niepewności, nie miałem kontroli nad swoim życiem. Zbyt wiele od początku kosztował mnie ten konflikt, lecz gdy wojna odebrała mi córkę, otrząsnąłem się i postanowiłem coś z tym zrobić.

Znajomi, którzy pozostali w Warszawie, mogą uważać mnie za tchórza, być może tym właśnie jestem, ale nie każdy ma w sobie na tyle siły i odwagi, aby dzień w dzień stawiać czoła niebezpieczeństwu. Nie czuję się winny tego, że uciekłem. Dla mnie wolnością nie jest obawianie się każdego dnia, że być może właśnie przeżywam ostatnie sekundy swojego życia. Dla mnie wyższą wartością jest bezpieczeństwo własne i mojej rodziny niż patriotyzm i dziedzictwo kulturowe. Wolę, aby mój syn, Krzysztof, uczył się w języku angielskim i wychowywał w Ameryce, niż nie żył w ogóle. Podziwiam tych, którzy mieli odwagę pozostać w Polsce i walczyć, modlę się każdego dnia, aby im się udało, ale nie będę stał dłużej u ich boku. Czy to źle? Dla mnie to naturalne, że mając okazję się stamtąd wyrwać, uciekłem; dla nich może być to najobrzydliwszy czyn, na jaki porwać się może człowiek. Nie winię ich. Wszystko zależy od wartości, jakie człowiek indywidualnie sobie stawia. Ich wartością nadrzędną jest wolność naszego kraju, moją - wychowanie dzieci w bezpiecznym środowisku. Tutaj panuje spokój. Otrzymałem ostatnio list od mojego przyjaciela należącego do załogi statku USS „Arizona” w Pearl Harbor, twierdzi, że nic się u nich nie dzieje, co jedynie utwierdziło mnie w przekonaniu, że wybrałem dobrze.

Czuję czasem wyrzuty sumienia, mimo wszystko porzuciłem w Polsce wielu znajomych, ale drugi raz podjąłbym tę samą decyzję. Poznałem się z wojną przez ostatnie dwa lata aż zbyt dobrze, nigdy nie zapomnę obrazów, które przede mną postawiła i czynów, do których mnie zmusiła. Wojna wymagała ode mnie brutalności, mordowania tych, którzy sami chcieli zamordować mnie. Pamięci nigdy się nie pozbędę, na zawsze pozostaną we mnie wspomnienia, ale mogłem oszczędzić tego koszmaru przynajmniej jednemu dziecku i modlę się każdego dnia o to, aby nigdy nie musiało przechodzić przez takie piekło; aby pozostało wolne od widma rzezi, wyrzutów sumienia i strachu.

Tadeusz Szczepański

15 grudnia 2016 roku, Nowy Jork

Często słyszy się obecnie, że młodzież nie potrafi docenić wolności, o którą walczyli nasi przodkowie, że kiedyś wolność znaczyła więcej i była bardziej szanowana. Według mnie nie jest możliwe podzielenie spojrzenia na wolność jako na “lepsze” i “gorsze”. “Wolność” jest pojęciem złożonym i wiele zależy od światopoglądu, a ten, jak wiadomo, każdy ma własny, nikt nie będzie jednakowo patrzył na tę samą sprawę. Nie ma tu znaczenia, w jakich czasach, kto żyje, ponieważ nigdy nie znajdzie się dwóch ludzi z identycznym podejściem. Ponadto, spojrzenie na wolność i znaczenie tego słowa dla jednego człowieka zmienia się pod wpływem okoliczności. Czasy, w których żyjemy, są jedynie jedną ze składowych pomagających kształtować naszą perspektywę, ale równie ważne są osobiste przeżycia, sytuacja rodzinna czy miejsce zamieszkania.

Dlaczego zatem ludzie klasyfikują podejście innych na “lepsze” i “gorsze”? Dlaczego panuje przeświadczenie, że osoby wychowujące się po wojnie nigdy nie zrozumieją “prawdziwej, najbardziej wartościowej istoty wolności” czy że o nią nie zawalczą w razie potrzeby? Najczęściej takie słowa padają w kontekście: “Młodzi myślą, że mają źle, ale kiedyś było gorzej, więc ich zmartwienia nie mają znaczenia”. Nasuwa się myśl, że tak naprawdę to nie tylko “młodym” brakuje zrozumienia drugiej strony, a również osobom, które mówią o tym, że młodzi ludzie nie rozumieją wolności. Współczesnym światem rządzą inne zmartwienia i ograniczenia niż sto czy dwieście lat temu, co nie znaczy, że obecne problemy są mniej ważne i się nie liczą. Wiele lat temu ludzie również zmagali się z podobnymi formami zniewolenia, nie tylko wojną, więc wydaje się, że powinni rozumieć to, że dla człowieka tak samo bolesną formą ograniczenia swobody może być absurdalny wymóg narzucony przez pracodawcę czy inna forma szantażu. Oczywiście, nie da się porównać takich sytuacji do skali tragedii, jaką była wojna, ale dla jednego człowieka utrata pracy może zaważyć o dalszym losie, przez co znajduje się on w sytuacji bez wyjścia. Zła sytuacja zawodowa jest rzecz jasna jedynie przykładem, możliwości ograniczania czyjejś wolności jest wiele i utrzymywanie, że obecnie ludzie nie mają na co narzekać w porównaniu do starszych pokoleń, a dotykające ich formy nieszczęść są błahostkami, jest bardzo krzywdzące.

Trudno mówić również o tym, że dane pokolenie jest odważniejsze i bardziej skore do poświęceń, uogólnianie nigdy nie jest dobrą metodą. Zarówno teraz, jak i setki lat temu istnieli ludzie odważniejsi i gotowi zawalczyć o wolność, a także tacy, którzy wybierali inną drogę i nie było to nic hańbiącego.

Mój dziadek, Tadeusz, nauczył mnie wrażliwości na sytuację drugiego człowieka i zrozumienia jego położenia. Każdy z nas ma własne problemy, każdego pęta inna sprawa. Dla jednych więzieniem będzie niemożliwość mówienia po polsku, dla innego strach, dla innego sytuacja materialna. Czy to, że kiedyś ludzie walczyli o prawo do czytania polskiej literatury i przelewali krew dla niezależności narodu, sprawia, że szantażujący mnie dziś szef nie jest problemem?

Wszystko zależy od jednostki i jej indywidualnych predyspozycji, nie jedynie czasów, w których się wychowała.

Marcin Szczepański