7855040.631 sierpnia br. w polskich kinach pojawił się film „Dywizjon 303: Historia prawdziwa” na podstawie powieści Arkadego Fiedlera o tym samym tytule. Ekranowe dzieło, wyreżyserowane przez Denisa Delića, opowiada o polskich pilotach, „asach” na angielskim niebie, którzy walczą po stronie aliantów podczas bitwy o Anglię. Nasza szkoła miała przyjemność wybrać się w poniedziałek do tarnobrzeskiego kina i obejrzeć tę wzruszającą historię.

Film oparty na powieści Fiedlera to uświetniony obecnością kultowych aktorów, dobry dramat z elementami melodramatycznymi, chociaż - jak zapewniają producenci  - to w istocie „wojenny film akcji”. Przepełniony wątkami miłosnymi, w niezły i prosty sposób obrazuje nam, jak wyglądała codzienność pilotów z Dywizjonu 303. Scenarzyści dość mocno okroili faktografię zawartą w powieści. Przelotne miłości, pijaństwo i zabawa do rana w pubach to to, co przeważało w filmie.
Zbyt małą uwagę przywiązali oni do scen, które przeważały w czasach wojny: rozpacz, smutek i krew. Życie „asów” lotnictwa przedstawili w dość sielankowy sposób, podczas gdy był to czas ludzkich dramatów. 
Od samego początku filmu dostajemy potężną dawkę retrospekcji z okresu bitwy o Anglię.  Działa to na korzyść obrazu - świetnie możemy porównać sceny i poczuć się jak na filmie dokumentalnym z 1940 roku. Ujęcia przedstawiające loty i podniebną bitwę są wykonane bardzo dobrze, a w niektórych nawet możemy się poczuć jak piloci. Nieźle przedstawiona jest także przewaga liczebna Niemców nad Anglikami, jak i mocno podkreślone zostają zasługi Polaków dla Anglii.
Co do roli aktorów - muszę przyznać, że Piotr Adamczyk, czyli filmowy Jerzy Urbanowicz, to zdecydowanie największy sukces tego filmu. Zagrał rolę od serca, z pełnym zaangażowaniem i wyczuciem, a jego przemówienie już na początku filmu z pewnością poruszyło niejednego widza. Reszta aktorów grała dobrze lub całkiem nieźle, choć nie znajduję wśród nich nikogo, kto mógłby konkurować z Adamczykiem. Równie poruszająca scena, jak przemówienie Urbanowicza, znajduje się na końcu filmu. Podziękowania za zasługi dla pilotów wypowiedziane przez samego króla Jerzego  oraz sposób, w jaki mówią o sobie Polacy z Dywizjonu,  jest przejmujące i niezwykłe.

Całościowo film wypadł całkiem dobrze, lecz gdyby scenarzyści skupili się na przekazaniu większej dawki historii, niż romansów (które notabene miały przecież miejsce w wojennej rzeczywistości), ta filmowa produkcja z pewnością osiągnęłaby duży sukces. Wielki plus za dobór aktorów i ujęcia retrospekcyjne oraz sceny podniebnych akrobacji. Jeśli film miał za zadanie podbudować nas jako Polaków oraz umocnić w wierze, że nasi lotnicy rzeczywiście byli wybitnymi pilotami i przyczynili się do wygranej nad Rzeszą - to z tego zadania wywiązał się na piątkę.

Dominika Knap