jozekpiotrek

"Czas goi rany, wspomnieniami rekompensuje nam to, co straciliśmy” (Khalil Gibran)

Są tacy ludzie, o życiu których można by napisać kilka książek, wydać serię wierszy albo stworzyć dobry film (thriller z sensacyjnymi momentami, może czasem melodramat albo nawet i komedię...). Byli i są... zawsze bowiem trwają w ludzkiej pamięci. Do takich osób z pewnością należą profesorowie naszego „Hetmana” - Józef Salik i Piotr Madej, których mieliśmy szczęście poznać, pracując razem i ucząc się od nich. Odeszli zbyt szybko, niespodziewanie, a tymczasem jeszcze byli bardzo potrzebni w swoich rodzinach, w szkole... Zostały tylko wspomnienia, zapamiętane słowa i dawane przykłady. To jednak nie koi całkiem bólu rozstania.

Józiu (zmarły w lipcu 2016 r.), dla nas nauczycieli, będzie nieocenionym przyjacielem, wspaniałym kolegą, człowiekiem, na którego zawsze można było liczyć. Poproszony, nigdy nie odmawiał (jak choćby zastępstwa w ostatniej chwili), a jeśli czegoś nie mógł załatwić, to jeszcze przy tym przepraszał. Dla uczniów pozostanie istną legendą i mistrzem nie tylko pływania, jazdy na nartach, gry w tenisa czy „specem” od PO i EDB, ale przede wszystkim wzorem kultury osobistej i tzw. kindersztuby. Nigdy nie wstydził się swoich korzeni, okolic Lubaczowa, skąd pochodził. Możemy tylko żałować, że nie pisał pamiętników, bo nie poznamy już jego przygód z Kwadratem czy historii o uratowanych ludzkich życiach.

Po Piotrze (zmarłym w maju 2008 r.) zostały wiersze, opowiadania, tłumaczenia, a nawet resztka białej herbaty zamkniętej w puszcze w pokoju nauczycielskim. W jego twórczości trzeba szukać myśli, idei, którymi żył ten niezwykły człowiek. Nie bał się używać mocnych słów, zwrócić uwagę, wymagał wiele od siebie i uczniów. Jego poezja wielu osobom kojarzyć się będzie z tęsknotą za czymś nieokreślonym i niedopowiedzianym…


Za przyjemność
trzeba płacić bólem
Za ogień mrozem
W weselach ukryte są pogrzeby
A za dźwiękami Mozarta w sali gdzie uczta
ukryte są barbarzyńskie odgłosy z toalety
W naukowcu kryje się małpa
w orangutanie prezydent
W każdym dniu przeżywamy śmierć
We wszystkich śmierciach odzywa się życie

I jeszcze warto przywołać jedną osobę, która odeszła z naszego grona najwcześniej (w kwietniu 2005 r.) - pana „od ksero”. To Andrzej Żarów, znany już tylko nielicznym pracownikom, tym, którzy swą pracę zaczynali jeszcze na Dąbrowskiej, ale pamiętany przez nauczycieli i absolwentów za cierpliwość, wyrozumiałość dla spóźnialskich i zapominalskich.

Choć fizycznie nie ma ich z nami, to jednak trwają w myślach, wspomnieniach i wiernej pamięci. A może nawet orędują za nami gdzieś poza przestrzenią i czasem? I dają też wskazówkę, by cieszyć się wspólnymi chwilami, rozmawiać z sobą, poznawać się i wspierać… by potem nie żałować zmarnowanych okazji, gdy ktoś kolejny z naszego grona odejdzie…Tempus fugit…(Czas ucieka)

 

 

hman pam ssl.jpg piotr_madej_plakat_1024.jpg