sierpienzdj2019Jak minęły wakacje? Tak postawione pytanie ewidentnie potwierdza, że czas letniego wypoczynku już za nami… Pozostają wspomnienia z mile spędzonego czasu. Niektórzy wypoczywali poza granicami, grzejąc się w piaskach Egiptu, kapiąc w egzotycznych wodach czy zdobywając wysokie szczyty. Plażing, smażing to dla wielu najlepszy pomysł na spędzenie wolnego czasu. Kto jednak pozostał w kraju, ten na tegoroczną letnią aurę nie mógł narzekać (chyba że trafił na niebezpieczną burzę w Tatrach). W teatrach sezon co prawda ogórkowy, ale za to w wielu miejscowościach odbywały się koncerty, imprezy plenerowe. Na brak możliwości obcowania z kulturą nie można było narzekać.

Kto trafił do Szczebrzeszyna, dowiedział się, iż tam jest Stolica Języka Polskiego, a będąc w samej stolicy Polski z kolei mógł chodzić ścieżkami powstańczymi, by oddać hołd bohaterom, którzy polegli w sierpniu 1944 roku. Niepisanym obowiązkiem było zatrzymać się w godzinie W i oddać cześć tym, którzy podjęli nierówną walkę. A już niesamowitym przeżyciem było spotkać się w dniu śmierci Krzysztofa Kamila Baczyńskiego z tymi, którzy go pamiętali i ze wzruszeniem wspominali tego poetę-żołnierza. Muzea w różnych miejscach kraju oferowały wiele interesujących wystaw, prezentując rzadkie kolekcje – w Muzeum Narodowym zamknięta już, ale niezapomniana wystawa „Na jednej strunie”, łącząca Malczewskiego ze Słowackim, w Sopocie obrazy Jana Matejki z lwowskich zbiorów. Zdążyć można na jeszcze otwartą w Warszawie prezentację malarstwa polskiego XX wieku „Niewidoczne widoczne”. Kto zaś przebywał nad Zatoką Gdańską mógł cieszyć się Jarmarkiem Dominikańskim w Gdańsku, Bursztynowym Festiwalem. Amatorzy silnych wrażeń nie zawiedli się, świętując w Gdyni Vervwa Street Racing, gdyż mogli oglądać na specjalnym torze Formuły1 Kubicę w jego bolidzie, jak też podziwiać nowości (!) z motoryzacyjnego świata (marki osobówek, ciężarówek i motocykli z całego świata). Fanki „Męskiego grania”, „Lata z Radiem” czy samego Korteza mogły podróżować po całym kraju, w drodze za swymi ulubieńcami, od Świnoujścia po Bieszczady, przez Opole i Stalową Wolę... Dla amatorów kabaretowej sceny było również wiele propozycji spotkań z humorem w miejscowościach wypoczynkowych, na Mazurach i nie tylko... Jak widać działo się wiele… a opowiadać o tym, czego doświadczylismy, możemy przez cały rok.

Grupa młodych ludzi, pod patronatem Hetmana, ćwiczyła swą kondycję na obozie pływackim. Tam nie tylko można było doskonalić swój styl pływania, ale też aktywnie wypoczywać biegając, wspinając się, a nawet ćwicząc oko na paintballowym polu. Hetmańska żaglówka czekała i czeka na amatorów rejsu po Tarnobrzeskim Jeziorze. Fachowe komendy kapitana – sternika zrozumiałe są dla laików, a profesjonalizm obsługi uspakaja nawet tych, którzy panicznie boją się wody…

A jak mijał czas w samej Szkole? Na pewno nikt nie próżnował przy małych remontach, a dużych porządkach, segregowaniu książek, walce z papierologią, planowaniu, planowaniu… i oczywiście cały czas w tęsknocie za nieobecnymi młodymi hetmaniakami. Plan też się powoli tworzył...

Spotykamy się już 2 września (w TDK o godz. 15), rozpoczynając po raz trzydziesty rok szkolny w Hetmanie. I czekamy niecierpliwie na hetmański kalendarz, by zobaczyć, jak wiele ciekawostek zaplanowano…Tempora mutantur et nos mutamur in illis (czasy się zmieniają i my zmieniamy się w nich) - oby jak najlepiej minął nam czas kolejnego roku w Szkole, zwłaszcza tym, którzy dopiero rozpoczynają swą przygodę z Hetmanem.