żądni slodyczy licealiści 1Czwartkowe oczekiwanie na wizytę niesamowitej grupy Mikołajów wyzwoliło w klasie 1 „a” duże poruszenie, a że kumulacja tęsknoty za słodkimi prezentami wystąpiła na języku polskim (i nie mogły jej nawet zaspokoić żelki rozdane przez panią), grupa poczuła tak niesamowitą wenę twórczą, że od stworzenia arcydzieła absolutnego była zaledwie o krok… Spontaniczny ruch myśli zaowocował wspólnym rymowaniem. Tak oto powstały oda i fraszka, a wszyscy lepiej zrozumieli, co znaczy renesansowe zainteresowanie codziennością i humanistyczna zachęta do twórczego życia. Dodam tylko, że przybycia mikołajowej ekipy doczekano się. Wtedy ziściła się słodka harmonia duszy i ciała. Ciała nakarmiono, poezja została. (nan)

Oda do Mikołajaekipa mikołajowa

Ty, który bliźniemu słodyczy żałujesz,
Mej rozpaczy nie pojmujesz!
O, wieczne męki, o, mroku niedoli!
Oto znalazłem się w pętach niewoli.

Chęć do życia nagle znika,
Gdy nie dostanę batonika.
Gdzie jest mój słodyczy stos?
Cóż to za niedobry los?

O, znalazłem szczęścia kosz!
Teraz rozdam część za grosz.
Mam, mam już słodki worek,
Może starczy aż po wtorek?

Dzięki wielkie, Mikołaju,
Dziś zabrałeś mnie do raju!

 

Słodycze, słodycze, wy moje życiowe gorycze… (fraszka)

Gdy słodkości u mnie brak,
To ja rykiem daję znak.
Szybko muszę mieć słodkości,
Bo mnie zaraz bolą kości.
Gdy nie mogę mieć słodyczy,
Moje serce z bólu krzyczy.
Me słodycze, me kochane,
Muszą mi być dzisiaj dane!