AK 2611 lutego 2019 r. przyszła pora na rewanżowe spotkanie KTS-u w Lidze Mistrzyń. Tarnobrzeska drużyna podejmowała u siebie portugalską drużynę z Lizbony, Sporting Clube de Portugal. Mimo że pierwszy mecz zakończył się porażką, to całe spotkanie wygraliśmy 3:1. Ten wieczór przypominał nieco roller coaster. Raz mieliśmy kontrolę nad spotkaniem, po czym następowało rozluźnienie i strata prowadzenia. Po raz kolejny nie zawiedli kibice, których było wielu i dopingowali nasze zawodniczki przez całe spotkanie, a hetmańska ekipa bardzo aktywnie uczestniczyła w wydarzeniu, zajmując się dwujęzyczną konferansjerką, obsługą techniczną, fotograficzną i dziennikarsko-medialną oraz artystyczną, kibicując wreszcie na trybunach.

KTS potrzebował dwóch wygranych, by awansować do półfinału, lecz celem była oczywiście wygrana całego meczu. Każdy inny wynik niż awans do kolejnej fazy pucharowej byłby sporą niespodzianką oraz dużym rozczarowaniem.

W pierwszym meczu wystąpiły: dobrze nam znana, Han Ying  oraz po stronie gości, Li Fen. W otwierającym secie meczu to Han Ying kontrolowała stan spotkania, przyglądając się jedynie szkolnym błędom rywalki, które poskutkowały zwycięstwem KTS-u w pierwszej partii (11:7). W kolejnym starciu to zawodniczka KTS-u zaczęła się gubić. Przy wyniku (1:5) "Hania" odzyskała swój mistrzowski blask. Szybko odrobiła straty i nadal miała szansę na wygranie seta. Kluczowa jednak okazała się długa wymiana, zakończona punktem dla Portugalii. Podbudowana rywalka wygrała seta (11:9). To spowodowało, że Li Fen zagrała w następnym secie bardzo ofensywnie, co przyniosło oczekiwany skutek w końcówce pojedynku, gdzie zyskała przewagę i wygrała (7:11). W czwartej partii to rywalka zaczęła lepiej (2:4), ale to zawodniczka KTS-u rozegrała tę partię wyśmienicie, wygrywając ją 11:8. Ostatnią partię zdominowała tenisistka z Portugalii. Han Ying zagrała zbyt defensywnie, co skończyło się pogromem (3:11). W pierwszym meczu zdecydowanie lepiej zaprezentowała się Li Fen, która mimo dużej ilości błędów grała bardzo pewnie i zdecydowanie. Natomiast Han Ying zagrała zbyt asekuracyjnie i nie pokazała pełni swoich możliwości. Może to przez brak sił, może to przez brak koncentracji, ale mimo wszystko w półfinale powinna zaprezentować się z lepszej strony.

Do drugiego pojedynku przystąpiły: Gu Rouchen - nowy nabytek klubu z Tarnobrzega oraz Daniela Dodean Monteiro - ze strony gości. Co tu dużo mówić o tym spotkaniu - zawodniczka KTS-u bezproblemowo wygrała drugi mecz 3:0, a jedynie dała szanse rywalce w pierwszym secie, gdzie pokonała ją o ,,zaledwie” dwa punkty. Był to dosłownie pogrom, nie ostatni tego poniedziałkowego wieczoru.

Po wygranym meczu przez Gu Rouchen KTS Enea Tarnobrzeg był o krok od osiągnięcia kolejnego celu, czyli awansu do wyczekiwanego półfinału. A awans miała zapewnić w kolejnym meczu, Li Qian – zawodniczka KTS-u, a jej przeciwniczką była Zhenqi Barthel Apolonia. Trzeci mecz tego wieczoru miał bardzo podobny przebieg jak poprzednie starcie, tyle że dominacja była jeszcze bardziej widoczna. Świadczyć może o tym fakt, że w pierwszym secie nasza zawodniczka rozbiła rywalkę aż 11:1. Pozostałe partie także zakończyły się zdecydowanym zwycięstwem, choć cień zwątpienia pojawił się, kiedy w drugiej partii rywalka z Portugalii objęła prowadzenie na 5:6. Punktem zwrotnym okazał się wtedy timeout dla trenera, Zbigniewa Nęcka, który bardzo wyraźnie wybił z rytmu rywalkę. Po wygranym, trzecim secie, nasze zawodniczki mogły już się cieszyć z osiągniętego celu.

Pozostałe partie miały być już tylko formalnością, tak jak to miało miejsce w pamiętnym meczu na mistrzostwach świata w siatkówce mężczyzn, kiedy to Polska mierzyła się z Włochami i do awansu do półfinału potrzebowaliśmy jedynie jednego seta. Polska wtedy pewnie zagwarantowała sobie udział w dalszej części rozgrywek, a potem była już tylko radość ze złotego medalu wywalczona w finale z Brazylią. Miejmy nadzieję, że podobny los spotka nasze zawodniczki, które powtórzą sukces siatkarzy z zeszłego roku.

Wracając do spotkania, w czwartym meczu wzięły jeszcze udział: kapitan tarnobrzeskiej drużyny, Kinga Stefańska oraz Daniela Dodean Monteiro, która występowała już wtedy drugi raz. To spotkanie miało równie ciekawy przebieg, co pierwsze. Pierwszy set był niezwykle zacięty. Panie szły seriami, co sprawiało, że co chwilę mieliśmy zmianę na prowadzeniu. Natomiast końcówkę lepiej zagrała nasza Kinga Stefańska, popisując się między innymi efektowną "ścinką". Zawodniczka KTS-u wygrała ten set na przewagi (13:11). Kolejne dwa sety to jednak duży spadek poziomu gry naszej zawodniczki. Masa błędów, dużo niedokładności i niepewności sprawiły, że rywalka bezproblemowo kontrolowała oba sety i w konsekwencji obróciła stan meczu na swoją korzyść (1:2). Jednakże nagle coś się zmieniło. Obraz gry diametralnie się zmienił na korzyść Kingi. Teraz to ona dyktowała warunki gry i przewagę wypracowaną na początku seta dowiozła do mety (11:8). Rozpoczął się piąty set, być może ostatni w tym meczu. Zawodniczka KTS-u świetnie zaczęła, co przyniosło timeout dla Portugalii. Jak się okazało, dało to dobry efekt, ponieważ to Monteiro tym razem zaliczyła serię kilku punktów z rzędu i wyszła na prowadzenie. I wtedy nastał czas dla KTS-u. Od tego momentu jakby wszystko się wyrównało, aż do ostatnich chwil tego meczu. Kinga miała pierwsza piłkę meczową, której nie udało się skończyć. Polka dostała tych piłek aż trzy, ale nie potrafiła postawić kropki nad "i". Ale w końcu przyszła piłka, którą zawodniczka KTS-u wykorzystała i ustaliła wynik seta na 14:12.

Cała hala wpadła w euforię, radośnie gratulując naszym zawodniczkom sukcesu i pięknego zwieńczenia ciężkiej pracy. Miejmy nadzieję, że na zbliżające się spotkania trener KTS-u będzie mógł liczyć na najlepszą dyspozycję wszystkich swoich zawodniczek i że będzie nam dane po raz kolejny usłyszeć legendarny już utwór "We are the champions".

Relację przygotował: Bartłomiej Dąchór (I „a”)

HAN Ying – LI Fen 2:3 (11:7, 9:11, 7:11, 11:8, 3:11),
GU Rouchen – Daniela DODEAN MONTEIRO 3:0 (11:9, 11:4, 11:5),
LI Qian – Zhenqi BARTHEL APOLONIA 3:0 (11:1, 11:6, 11:3),
Kinga STEFANSKA – Daniela DODEAN MONTEIRO 3:2 (13:11, 7:11, 5:11, 11:8, 14:12).

16.JPG 17.JPG 18.JPG 19.JPG 20.JPG 21.JPG 22.JPG 23.JPG 24.JPG 25.JPG 26.JPG 27.JPG 28.JPG 29.JPG 30.JPG 31.JPG 32.JPG 33.JPG 34.JPG 35.JPG 36.JPG 37.JPG 38.JPG 39.JPG 40.JPG 41.JPG 42.JPG 43.JPG 44.JPG 45.JPG 46.JPG 47.JPG 48.JPG 49.JPG 50.JPG 51.JPG 52.JPG 53.JPG 54.JPG 55.JPG 56.JPG 57.JPG 58.JPG 59.JPG 60.JPG 61.JPG 62.JPG 63.JPG 64.JPG 65.JPG 66.JPG 67.JPG 68.JPG 69.JPG 70.JPG 71.JPG 72.JPG 73.JPG 74.JPG 75.JPG 76.JPG 77.JPG AK_01.JPG AK_02.JPG AK_03.JPG AK_04.JPG AK_05.JPG AK_06.JPG AK_07.JPG AK_08.JPG AK_09.JPG AK_10.JPG AK_11.JPG AK_12.JPG AK_13.JPG AK_14.JPG AK_15.JPG AK_16.JPG AK_17.JPG AK_18.JPG AK_19.JPG AK_20.JPG AK_21.JPG AK_22.JPG AK_23.JPG AK_24.JPG AK_25.JPG AK_26.JPG AK_27.JPG AK_28.JPG AK_29.JPG AK_30.JPG AK_31.JPG AK_32.JPG AK_33.JPG AK_34.JPG AK_35.JPG AK_36.JPG AK_37.JPG AK_38.JPG AK_39.JPG AK_40.JPG AK_41.JPG AK_42.JPG AK_43.JPG AK_44.JPG AK_45.JPG AK_46.JPG AK_47.JPG AK_48.JPG AK_49.JPG AK_50.JPG