Mistrzowski duetNiedzielne popołudnie w austriackim Linz. Przy deszczowej aurze, nasze zawodniczki rozgrywały spotkanie w ramach półfinału Ligi Mistrzyń Tenisa Stołowego. Linz AG Froschberg podejmował u siebie tarnobrzeską drużynę, która - rozpędzona zwycięstwem w ćwierćfinale - jechała do Linz jak po swoje. KTS Enea Siarka Tarnobrzeg wygrał w bardzo dobrym stylu, pokonując Linz pewnie 3:1. Sam mecz był nieprzewidywalny. Najpierw to inicjatywę przejął KTS, tylko po to, aby w drugim meczu pewnie tryumfował austriacki zespół. Na szczęście, to było jedyne przegrane spotkanie dzisiejszego dnia. Zespół z Tarnobrzega mógł liczyć także na wspaniały doping ze strony „Hetmana”, który zagrzewał nasze do walki.

Przechodząc już do spotkania; w pierwszym meczu wystąpiła nasza, Li Qian, a jej rywalką była Minnie Soo. Na początku widowiska, to Li Qian nadrobiła sporo punktów i wydawało się, że spokojnie dowiezie przewagę do końca. Tak się jednak nie stało, ponieważ zawodniczka KTS-u zacięła się na liczniku 10 punktów i przegrała ostatecznie pierwszą partię na przewagi. Jak się później okazało, był to pierwszy i ostatni wygrany set przez Minnie Soo. W późniejszych setach, w szeregi rywalki wkradły się emocje i nerwy. ,,Mała” pewnie to wykorzystywała i nie dawała przeciwniczce większych szans w późniejszej fazie meczu. W czwartym secie postawiła kropkę nad ,,i”, zamykając ten mecz różnicą ośmiu punktów.

W drugim pojedynku zagrała, jakże ważna dla nas, Han Ying, a jej przeciwniczką była świeżo upieczona mistrzyni Szwecji, Linda Bergstrom. Od początku spotkania, ,,Hania” nie czuła się zbyt pewnie i komfortowo. Popełniała sporo błędów i bardzo cofnęła się do defensywy, przez co oddała rywalce całą inicjatywę. Ta nie grała zbyt wybitnie, lecz postawa Han Ying pozostawiała sporo do życzenia. Jej zagrania były niedokładne, taktyka też nie przynosiła zamierzonych efektów, a punkty uciekały. Niestety, dominacja Szwedki była widoczna aż do samego końca spotkania, czego efektem była pewna wygrana 3:0. Sam mecz był raczej spokojny, z dużą ilością długich wymian oraz wieloma zagraniami taktycznymi - zdecydowanie pod apetyty koneserów tenisa stołowego. Widać było, że w tym spotkania ,,Hanię” jakby „zamurowało” i tak naprawdę przez większość czasu czekała na to, co zrobi rywalka. Nie wiedziała, co ma zagrać, jak zaatakować i jak wyprowadzić kontrę. Na szczęście, później dostała szansę na zrehabilitowanie się, którą świetnie wykorzystała.

Po drugim meczu, zaczęły rodzić się pewne obawy, co do tego, jak potoczy się to spotkanie, ponieważ niby pewna zawodniczka, Han Ying, nie pokazała dobrego tenisa i wynik dla KTS-u trochę się skomplikował. Szalę na wagę zwycięstwa mogła przechylić jednak Elizabeta Samara, która mierzyła się z Sofią Polcanową. Mecz był zupełnym przeciwieństwem poprzedniej rozgrywki, okraszonym krótkimi akcjami z efektownymi zagraniami.

Pierwszy set był wyrównany tylko do połowy. Później to rywalka przejęła kontrolę nad spotkaniem i nie dała jakichkolwiek szans naszej zawodniczce w pierwszym secie. W drugim secie, role nagle się odwróciły. Tym razem to zawodniczka KTS-u dominowała od samego początku seta, którego ostatecznie wygrała ze sporą przewagą. No i trzeci set - tu role znowu się odwróciły i to Polcanowa pewnie wygrała tę partię, nie dając nawet Elizie cienia nadziei na ugranie trzeciego seta. Według reguły tego spotkania, teraz to Samara miała pewnie wygrać następną partię, i z początku wydawało się, że tak musi być, gdyż prowadziła już 4 punktami. Wtedy jednak przyszedł kryzys i zawodniczka Linz odrobiła stratę z nawiązką. Timeout wzięty przez trenera, Zbigniewa Nęcka, dla KTS-u, jak się później okazało, był kluczowy dla dalszych losów spotkania. Dał wiele naszej reprezentantce, gdyż udało się jej wygrać tego seta i wyrównać stan meczu na 2:2. Od początku ostatniej partii, wiadomo było, że będzie to niezwykle kluczowa rozgrywka, która zaważy na końcowym wyniku spotkania. Eliza prowadziła od samego początku i nawet timeout dla zawodniczki Linz na niewiele jej się zdał. Samara nie wypuściła przewagi do samego końca i pewnie wygrała 3 konfrontację tego dnia.

Stało się jasne, że ostatnią nadzieją gospodarzy będzie Minnie Soo, która poniosła klęskę w starciu z ,,Małą”. Jej przeciwniczką miała być, znajdująca się w podobnej sytuacji, bo też rozgromiona w poprzedniej rozgrywce - Han Ying. To była także szansa dla obu tenisistek, aby zrehabilitować się po nieudanych meczach i pokazać się z lepszej strony kibicom. Spotkanie „z przytupem” zaczęła Han Ying, która prowadziła już pięcioma punktami. I tej przewagi nie straciła już do końca partii, kończąc seta efektowną wymianą. Po pierwszym secie wszystkie obawy dotyczące formy Han Ying tenisistka KTS-u szybko rozwiała. W kolejnej partii ,,Hania” również dobrze zaczęła, ale tym razem, mniej więcej w połowie seta, rywalka odrabiała straty mimo mistrzowskich obron tenisistki z Tarnobrzega. Niestety dla austriackiej zawodniczki walka na równi z Han Ying nie trwała długo i w konsekwencji zakończyła się wyraźną przegraną kolejnego seta. Rywalka Han Ying próbowała nawet zmiany stylu serwisu, lecz nawet to nie pomogło. W trzecim secie powtórzyła się sytuacja z poprzednich i reprezentantka zespołu z Linz traciła kolejne punkty. Ostatnią deską ratunku dla gospodarzy miał być timeout, ale na nic się to zdało. Przy wyniku 8:1 stało się jasne, że Linz ulegnie tarnobrzeskiej drużynie i mocno skomplikuje sobie awans do finału. Tak też się stało i po zwycięskiej akcji tenisistki KTS-u, w hali austriackiej drużyny rozległy się radosne okrzyki kibiców z Polski, gdyż kibice austriaccy zapewne opuszczali halę ze spuszczonymi głowami. Oczywiście „Hetman” dzielnie wspierał drużynę przez cały mecz i gratulował KTS-owi pewnego zwycięstwa. Po zakończonym spotkaniu młodzi kibice mieli okazję uwiecznić chwile wspólnego szczęścia i wykonać pamiątkowe zdjęcie wraz z całą drużyną.

Jeśli chodzi o całe spotkanie, to KTS zagrał naprawdę dobre zawody, ale zawsze jest coś do poprawy. Szczególnie postawa ,,Hani” mogła się nie podobać (w jej pierwszym meczu), ale trzeba mieć nadzieję, że takie wpadki nie będą już się zdarzać naszej mistrzyni. Trzeba też podkreślić, że zawodniczce Linzu, Minnie Soo, towarzyszyły nerwy oraz wyraźna frustracja. Nie zmienia to jednak faktu, że KTS zagrał dobrze, wykorzystywał błędy rywali i co najważniejsze ma komfortową sytuację przed rewanżem. Ale pamiętajmy, że sport jest nieprzewidywalny, co pokazują ostatnio rewanżowe mecze LM. Nie rozdawajmy też jeszcze naszej drużynie awansu do kolejnej fazy. Miejmy jednak nadzieję, że nasze zawodniczki wywalczą upragniony awans. Rewanż odbędzie się 22 marca na hali MOSiR. Już teraz zapraszamy!

Relację przygotował: Bartłomiej Dąchór (I "a")

01.JPG 02.JPG 03.JPG 04.JPG 05.JPG 06.JPG 07.JPG 08.JPG 09.JPG 10.JPG 11.JPG 12.JPG 13.JPG 14.JPG 15.JPG 16.JPG 17.JPG 18.JPG 19.JPG 20.JPG 21.JPG