X2019

3 października (czwartek) – Straszne, przerażające wizje otrzęsin gnębiły nas wszystkich… nawet myślałam, jak się wykręcić. Niby głowa mnie boli, może palec stłukłam?? Babcia stanowczo powiedziała – "idź, przecież starsi Cię nie zjedzą, a Twoi koledzy i koleżanki liczą na Twój udział" ;) Poszłam. Przygotowaliśmy z klasą ciekawą prezentację, zatańczyliśmy… wyraźnie było widać, kto jaki kraj przedstawia… Grecja, Hiszpania, Brazylia, Korea, Indie… powinniśmy byli wygrać!!! Fajnie się bawiliśmy, a najlepiej nam wyszedł wspólny taniec. Tylko za szybko się skończyło, ale przynajmniej dziś nie było lekcji o 7.10.

9 października (środa) – Że warzywa i owoce mają ogromne wartości, to wiem od dawna. A poza tym lubię jabłka, gruszki, śliwki… zdecydowanie bardziej niż owoce egzotyczne. Na długiej przerwie była wspaniała uczta owocowo-warzywna, przygotowana przez Sejmik. Kiedy tak piłam owocowy koktajl, przypomniało mi się, że na polskim było o stworzeniu świata i o tej nieszczęsnej jabłonce w Edenie… Gdzie był ten raj? Przecież nie w Polsce! A w Egipcie czy w Ziemi Świętej chyba jabłka nie rosną?

10 października (czwartek) – Dziś popołudniu było kilka imprez kulturalnych. Nie wiedziałam, co wybrać. Na Zamku Dzikowskim miało miejsce spotkanie z Mają Komorowską, świętującą Jubileusz 80 urodzin. Bardzo ją lubię, ale musiałam wybrać. Do Zamku wysłałam więc Mamę, która wróciła z autografem. Babcia z kolei poszła do Biblioteki Miejskiej, bo ma sentyment do ojca Leona Knabita, a benedyktyńskie „ora et labora” powtarzała mi nie raz. Ja zaś dołączyłam na Placu Bartosza Głowackiego do uczestników IV Biegu Solidarności z Osobami Chorującymi na Schizofrenię i pobiegłam 5,5 km. Nie stanęłam na podium, moim koleżankom poszło dużo lepiej, ale cieszę się, że pobiegłam, solidaryzując się z innymi.

11 października (piątek) – Świętowaliśmy Dzień Edukacji Narodowej. Zawsze myślałam, że to tylko Dzień Nauczyciela, a to także i moje święto. Tu w Hetmanie okazało się, że nawet uczeń może dostać nagrodę dyrektora. Czy warto się starać? Mogłabym zgłosić się do Sejmiku? Też bym potrafiła przygotowywać różne imprezy, robić plakaty. Wychowawczyni ucieszyła się z naszych kwiatów i z misia, który jej daliśmy.

14 października (poniedziałek) – Dzień bez szkoły, bez lekcji… szkoda.

17 października (czwartek) – Guten morgen, Guten Tag, danke – wydawało mi się, że tylko tyle wiem z niemieckiego, bo się go nie uczę. Ale w quizie byłam dobra, gdyż kojarzyłam różne fakty z kultury, na muzyce też trochę się znam („Sonaty Księżycowej” Beethovena mogłabym słuchać na okrągło). Dostałam pierniczka. Żebym z fizyki tak coś więcej czaiła… bo tu może być kartkóweczka. Za to na kółku matematycznym same ciekawostki. Dowiedziałam się, że rok 2019 jest jubileuszowym rokiem matematyki, a ponadto wiele informacji o wybitnych polskich matematykach – Stefanie Banachu, Franciszku Leji, Wacławie Sierpińskim i ich naukowych osiągnięciach. Wspaniałe portrety zrobiła moja koleżanka, prawie takie, jak podziwiam w sali nr 17.

18 października (piątek) – Podczas długiej przerwy odbył się mini koncert na rzecz chorej sześciolatki Zuzi. Spodobała mi się ta inicjatywa Sejmiku i to, że potrafiliśmy się zorganizować, by pomóc chorej dziewczynce. Zebrano około 2 tys. złotych.

21 października (poniedziałek) – Znów coś ciekawego na lekcji wychowawczej. Bardzo fajnie opowiadał jakiś Pan o Smarkatej, rzeczce, która jest gdzieś niedaleko nas. Widać, że człowiek żyje swoją pracą, że bardzo mu zależy na tym, by ten teren był chroniony. Piękne widoki, zwłaszcza z góry. Rzeczka malowniczo się kręci, a barwy drzew, pokazane w różnych porach roku, są niesamowite. Niczym na jakiejś fototapecie. Może wybralibyśmy się z klasą, rowerami?

23 października – Pozbyłam się kilku niepotrzebnych ciuchów i zyskałam fantastyczną bluzkę, a to wszystko dzięki temu, że w Hetmanie jesteśmy dalEKOwzroczni". Sejmik znów podjął fajną inicjatywę, organizując Swap Ciuchowy. Można było oddać niechciane ubrania i upolować" coś dla siebie.

25 października (piątek) – Byłam po lekcjach na spotkaniu z absolwentami, którzy umiejętnie łączą pracę ze swoimi pasjami, pracują zagranicą i podróżują po całym świecie. Na noc filmową za to nie poszłam, bo nie lubię przerażających filmów. „Ptaki” Hitchcocka to nie horror, ale jakoś nie chciałam psuć sobie humoru po miłym dniu (dostałam dziś kilka dobrych ocen– z biologii, a nawet z matmy). Zapisałam się ponadto na obóz narciarski i na olimpiadę z anglika. Poćwiczę w domu podczas weekendu.

28 października (poniedziałek) – Dziś Samuraje konkurowali z latami 80-tymi. Zafascynowała mnie japońska kultura, zwyczaje (nawet herbaty nie parzy się u nich tak prosto, zalewając wrzątkiem – to cały ceremoniał), a zwłaszcza honor wojowników. Lata 80-te to z kolei młodość moich rodziców. Wygrzebałam jakąś maminą kieckę i nie wyróżniałam się wśród innych.

31 października (czwartek) – zaczynam myśleć o jutrzejszym dniu Wszystkich Świętych. W Polsce jest to bardzo nostalgiczne święto, a powinno być radosne, jak pokazywali dziś uczący się hiszpańskiego - El Dia los Muertos. Kolorowe i radosne twarze, tańczące korowody, kwiaty, wstążki - tak w Hiszpanii okazuje się wdzięczność za doznane dobro tym, których nie ma już wśród żywych. U nas Zaduszki są takim szczególnym dniem pamięci o bliskich zmarłych. Znam tych, co już odeszli… dziadek, sąsiadka, córeczka znajomych rodziców. Są też profesorowie Hetmana, którzy uczą chyba w innej rzeczywistości. Wybiorę się na cmentarze, a w Zaduszki na „Dziady” na miechocińskiej nekropoli (tylko nie wiem, czy trafię, bo na starym cmentarzu jeszcze nie byłam).