Grudzien20194 grudnia – w ramach działań wolontariatu przygotowaliśmy paczki dla dzieci z Domu Dziecka w Skopaniu. A ile radości było, gdy je tam dostarczyliśmy! Pojechało nas ponad 10 osób, a oczekujących było prawie 50. Z pędzących sań Mikołaja wypadły jakieś prezenty, ale w efekcie końcowym wszyscy zainteresowani zostali obdarzeni. Smakowała szarlotka i gorąca herbata, a najważniejszy był uśmiech na twarzach dzieci, chęć do wspólnego śpiewu i rozmowy o różnych sprawach.

5 grudnia – wystartowałam w Memoriale Pływackim, choć bez większych efektów. Niestety nie znałam profesora, na cześć którego odbywa się ta impreza, ale chyba był dobrym człowiekiem, skoro tyle miłych słów o nim się mówi. Warto jednak było się zmierzyć nawet z własnymi ograniczeniami i tym panicznym lękiem przed wodą, który mam od dziecka.

 

7 grudnia – wróciłam wczoraj z Krakowa i padłam. Tak ekscytujące były Mikołajki na wyjeździe. Poznawałam Kraków w inny sposób niż dotychczas z rodzicami – super gra miejska po Salwatorze i wokół Wawelu. Moja grupa była jedną z przodujących w wykonaniu skomplikowanych zadań. Dobrze radziliśmy sobie i z angielskim i z mapą. „Van Gogh. U bram wieczności” był może i ciekawy, ale po długim chodzeniu i obfitym obiadku trochę mi się przymykały oczy.

12 grudnia – przedwczoraj drugie klasy były na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie. Koleżanka opowiadała, jak interesujących słuchała wykładów nt. HIV, AIDS, narkotyków, a zwłaszcza podobały się jej zajęcia anatomiczne. Ciekawe, czy w przyszłym roku i my będziemy mogli tam pojechać? Podobne problemy były dziś przedstawiane podczas przygotowanego przez nas programu „Contra nałogom”. Uzależnić można się od wielu rzeczy, nie tylko od używek i hazardu, ale też od cukru, zakupów, a nawet pracy.

13 grudniaHerbata i herbatniki – znowu jakaś ciekawostka przygotowana przez Sejmik. Te akurat uwielbiam przy dobrej książce i pod kocykiem. Choć najlepiej w domowym zaciszu, to jednak i w szkole może być przyjemnie. O dziwo, popołudniami też coś w szkole się dzieje. Aktywnie ćwiczy chór, słychać ich z daleka, humaniści przygotowują jasełka, modelarnia działa na poddaszu, a w salach grupy uczniów przygotowują się do olimpiad. Na stronie coraz więcej informacji o awansach do etapów okręgowych, m.in. olimpiad z j. angielskiego, chemii, geografii, informatyki, a nawet ekonomii i prawa. Jeszcze nie jestem w stanie się przygotować do takiego startu, ale powoli…. Jak to mówi babcia „wszystko ma swój czas”. O szkolnych sportowcach też słychać, że awansowali… siatkarze czy koszykarze, sama nie wiem.

16 grudniaDzień w Bluzie Hetmańskiej – super to wygląda, gdy wszyscy mamy podobne stroje i przyznajemy się do tego, skąd jesteśmy. Panoramiczne zdjęcie pokazuje, jak jesteśmy różni, ale łączy nas wiele, nie tylko ubiór. Choćby ekologia. Musimy patrzeć w przyszłość i myśleć o środowisku. Torbę z ekologicznym żółwiem kupiłam mamie, będzie mieć miłą niespodziankę, bo zamiast kilku toreb wystarczy jej jedna. Wpadam powoli w panikę przed semestralnymi egzaminami… a jak nie podołam? Średnie na pierwszy semestr mam dość wysokie, choć niższe niż w podstawówce.

20 grudnia – egzaminy i po egzaminach. Nie było tak źle, a nawet wydaje mi się, że dobrze mi poszło. Dziś za to Szkolny Opłatek z „Opowieścią wigilijną” i Scroogem. Historia niby znana, a jakże inna. Podziwiam tych, co na pamięć nauczyli się długich tekstów. A jeszcze bardziej podziwiam śpiewających w chórze, zwłaszcza, że sama nie mam dobrego głosu. Niespodziankowy świąteczny teledysk też ładnie zaprezentował wokalne talenty. Piękne życzenia usłyszałam dziś od wielu osób. Dyrektor apelował, by nauczyć się żyć obok siebie, spędzać z sobą czas, rozmawiać, a nie tylko wgapiać się w ekran telefonu. Wielu życzyło mi spełnienia marzeń i wytrwałości w drodze do celu. Oby to wszystko się spełniło! A na koniec dnia zbierałam podpisy od kolegów, którzy rozwiązywali zadania z konkursów matematycznych i wydali je w formie zbiorku zadań. Dobra pomoc na przyszłość, zwłaszcza, że zależy mi na matematyce.

24 grudnia – lubię rodzinną Wigilię. Najpierw jest sporo zamieszania, bałagan w kuchni, a w pokoju strojenie świątecznej choinki. Ale potem same pyszności na stole, ciepłe życzenia, wspomnienia dziadków i śpiewanie kolęd. Różnie nam to wychodzi, ale śpiewać każdy może…

30 grudnia – tyle w tym roku wolnego, że nie wiem czasem, co z sobą zrobić. Dobrze dłużej pospać, poczytać, pogadać ze znajomymi. Wpadliśmy na fajny pomysł przebieranego Sylwestra. Mam nadzieję, że wyjdzie. Sprawdziłam oceny w e-dzienniku. Dobrze mi poszły egzaminy i koniec semestru też będzie ok. Już trochę tęsknię za szkołą...